4 August 2017

Amusement park in Melbourne


Większość moich znajomych wie, że rok w rok nie świętuję swoich urodzin z powodu zimowej sesji egzaminacyjnej. Z utęsknieniem czekałam na ubiegły styczeń i moje pierwsze letnie urodziny, jednak i w tym roku skończyło się tylko na wyjściu do klubu. Przyzwyczaiłam się, że obchodzę imieniny w lipcu i jest to taka mała rekompensata za brak imprezy urodzinowej. W Australii nikt nie obchodzi imienin i niestety lipiec jest tutaj środkiem zimy zamiast lata. Mimo to ubiegłą niedzielę spędziłam świętując. 
Pogoda wyjątkowo dopisała, więc postanowiliśmy się wybrać do wesołego miasteczka przy plaży. Karuzele od zawsze lubiłam, szczególnie te duże i szybkie. Dla mnie to mnóstwo śmiechu i zabawy. Trafiliśmy na dobrą godzinę, zbliżał się zachód słońca a my byliśmy zwróceni w jego stronę będąc na karuzeli. Po przejażdżce przyszła kolej na watę cukrową. Na pewno już o tym wspominałam, że z niewyjaśnionych powodów ta słodycz zawsze poprawia mi humor o dwieście procent. 
Wesołe miasteczko było tuż obok Luna Parku. Zazwyczaj jest zamknięty kiedy jestem w pobliżu jednak tym razem udało mi się wejść do środka i zobaczyć go z bliska. Szczerze mówiąc po dużej karuzeli nic nie wyglądało zachęcająco, ale miło było się tam przespacerować. 
Nie jestem fanką skomplikowanego jedzenia, dlatego włoska restauracja jest dla mnie zawsze bezpiecznym i najlepszym wyborem. Miałam szczęście, że miejsce koło kominka było wolne. Przypomnę tylko, że w restauracjach często jest zimno (pisałam o tym w poprzednim poście - tutaj).
Podsumowując, ten dzień zaliczam do bardzo udanych. Połączenie dobrego towarzystwa, zabawy, jedzenia i wina nie może się nie udać. 

Eng.
Most of my friends know that usually I don’t celebrate my birthday because of the winter exam session. I was looking forward for the last January and my first summer birthday, but this year it also ended up just going to the club. I got used to celebrate my name day in July and I treat it as a small compensation for the lack of my birthday party. Nobody has a name day in Australia and unfortunately for me, July is the middle of the winter instead of summer here. Nevertheless, I spent the last Sunday celebrating. 
The weather was exceptionally good, so we decided to go to amusement park close to the beach. I have always liked the carousels, especially those big and fast. It’s a lot of fun and laugh for me. We arrived at a good hour, the sunset was approaching and we were turned towards it on the carousel. After the ride it was a time for a candy-floss. I’m sure I have already mentioned that for the unexplained reasons this sweetness always improves my mood by two hundred percent. 
The amusement park was right next to Luna Park. It is usually closed when I’m nearby, however this time I was able to go inside and see it close up. Honestly, after a ride on a large carousel nothing looked encouragingly, but it was nice to have a walk around. 
I’m not a big fan of complicated food, so Italian restaurant is always safe and the best choice for me. I was lucky that the place next to the fireplace was empty. I’ll just remind you that restaurants are often a bit cold (I wrote about it in the previous post - here).
In conclusion, I include this day as very successful. The combination of good company, fun, food and wine can not fail.










15 comments:

  1. Ale tam jest świetnie;)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Jakie ładne zdjęcia

    ReplyDelete
  3. Czy farbujesz znów włosy czy to naturalny kolor?

    ReplyDelete
  4. Aniu chyba niedługo minie rok od Twojego wyjazdu do Australii. Jak wrażenia? W Twoim wypadku było trochę inaczej bo miałaś już tam chłopaka na miejscu ale czy gdybyś miała taka możliwość zdecydowalabys się wyjechać sama? Czy dużo jest na plus w Australii w porównaniu do życia w PL przed emigracja? Ciepło pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Faktycznie niedługo rok minie , szybko zleciało :) Zawsze chciałam odwiedzić Australie, ale nigdy nie narzekałam na życie w Polsce i nie chciałam się wyprowadzać na stałe. Mój chłopak też nie był tu ze mną od początku, byliśmy w różnych miastach i dopiero od kilku miesięcy oboje jesteśmy w Melbourne. Wiele osób się ze mną zapewne nie zgodzi, ale mi bardziej podoba się Warszawa niż Melbourne i gdyby nie to, że mieszkam tu z chłopakiem to na pewno bym tu nie została.
      Uważam, że wyjazd do innego kraju to cudowna przygoda i każdy powinien spróbować. Na pewno nie żałuję tego wyjazdu, to najlepszy czas na poznawanie nowych miejsc.
      Żeby nie było, że kogoś chce zniechęcić - Australia jest pięknym miejscem do zobaczenia i turystycznie bardzo mi się podoba. Mimo to, sam styl życia bardziej odpowiada mi w Polsce :)

      Delete
  5. Ja tak nieśmiało myślę o AU od jakiegoś czasu ale wpierw chciałabym pojechać tam turystycznie w ogole choć troszkę poznać ten kraj zanim zdecydowalabym się czy warto tam przenieść się na stałe. Napisalabys coś więcej o tym stylu życia w Australii o tym co Ci się podoba a co nie? Podobno Melbourne to wg rankingów najlepsze miejsce do życia ☺

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rankingi rządzą się swoimi prawami ;) Inaczej się żyje jako obywatel a inaczej na wizie. Nie raz dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę o pracę a po pytaniu czy mam obywatelstwo okazało się, że na rozmowie telefonicznej się kończyło.
      Wielu moich znajomych mówi, że nie trudno jest poznać Australijczyków, więc trzymają się w grupie z innymi osobami na wizach. W moim przypadku było inaczej, ale to dlatego, że mój chłopak jest Australijczykiem. Moim zdaniem kulturowo nasze kraje bardzo się różnią, ale jeśli nie ma się kontaktu z lokalnymi mieszkańcami może nie jest to takie zauważalne.
      To jest tak naprawdę temat rzeka, więc nie napiszę wszystkiego w jednym komentarzu, ale mam zaplanowane posty :)

      Delete
  6. Aniu w ktoryms z komentarzy do poprzednich postow pisałaś że udało Ci się znaleźć mieszkanie w Melbourne zaledwie w dwa dni po przylocie. Jak to zrobiłaś? Z doświadczenia wiem ze poszukiwanie mieszkania czy nawet pokoju w takim mieście jak np Berlin może trwać nawet 3 miesiące w zależności kto jakie moze przeznaczyć na to fundusze. Niekiedy i w dużych miastach w Polsce ciężko o coś fajnego w korzystnej cenie. Wspominalas później o przeprowadzce więc to już Twoje drugie mieszkanie w AU czy mogłabyś rozwinąć ten temat rynku nieruchomości w Melbourne sposobu na szybkie znalezienie mieszkania orientacyjnych cen? Czy Twoje pierwsze mieszkanie było wspoldzielone z innymi lokatorami czy w AU też popularne są castingi na mieszkanie czy lokatorów? Drugie pytanie dotyczy wykształcenia czy ten kurs który robisz w AU rzeczywiście jest w stanie pomóc na lokalnym rynku pracy? Czy jakiekolwiek doświadczenie zdobyte w Europie poza Wielką Brytanią ma dla nich znaczenie? Trzecie pytanie dotyczy znajomości języków obcych wśród Australijczykow czy chętnie uczą się oni innego języka czy uważają ze ich ojczysty angielski w zupełności wystarcza?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na początku wynajmowałam pokój i miałam współlokatorów, raczej nie ma możliwości wynajęcia całego mieszkania na początku bo nie można wykazać, że ma się stały dochód. W Australii wygląda to inaczej niż w Polsce, nie ma jako takich castingów. Jest podana godzina kiedy można zobaczyć mieszkanie i niekiedy 40 osób ogląda je na raz.
      Moja szkoła nie jest jakaś bardzo poważna i nie sądzę żeby miała znaczenie przy szukaniu pracy, ale to samo mogę powiedzieć o uczelni z Polski. Na wizie studenckiej nie ma co się nastawiać na jakąś poważną pracę. Jest wiele przeszkód takich jak restrykcje odnośnie godzin pracy czy tego, że pracodawcy nie chcą tracić czasu na szkolenia dla kogoś kto prawdopodobnie wyjedzie z Australii. Doświadczenie jest ważne, ale wszystko zależy w jakiej branży.

      Delete
  7. Czy po roku mieszkania w Australii przedluzalas wizę nadal na studencka czy staralas sie już o jakiś inny typ wizy? No i chyba najważniejsze pytanie czy Australia stała się już Twoim domem na stałe? Jakiś czas temu traktowalas wyjazd bardziej jako okazje do poznania nowego kraju bycia bliżej tej drugiej połówki czy obecnie możesz powiedzieć ze to już Twoje miejsce i nie wyobrażasz sobie powrotu do Polski?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie przedłużałam wizy i jeszcze nie wiem czy będę ją przedłużać. W Australii nigdy nie czułam się jak w domu i nie wydaje mi się żeby to się zmieniło. Podoba mi się tu, ale jestem bardzo daleko od stwierdzenia, że nie wyobrażam sobie powrotu do Polski. To będzie zawsze mój dom, tam mam rodzinę i przyjaciół. Jeszcze nie mam planu co dalej, ale nie wykluczam opcji powrotu :)

      Delete
  8. Ja bym chyba nie wróciła ☺ podobno najtrudniejsze jest 5 lat emigracji. Po fazie początkowego zauroczenia nowym miejscem przychodzi faza tęsknoty za krajem i rodzina zwłaszcza jak sie jest tak daleko. Dopiero później jest ten okres adaptacji i normalnego życia. A jak Ci się mieszka z chłopakiem? Czy związek z Australijczykiem jest swojego rodzaju wyzwaniem czy raczej problemy są typowe jak w każdym związku? Pisałaś że różnice kulturowe są dość spore. Kiedy będzie jakiś nowy post?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam przekonania czy chce czekać aż pięć lat na normalne życie ;)
      Dla mnie taki związek to trochę wyzwanie, ale łączy się to z tym, że ja jestem w Australii a nie odwrotnie. Wiadomo, że ode mnie więcej oczekuje a ja też nie mam chęci do wszystkiego się podporządkowywać. Często są jakieś nieporozumienia, to co w Polsce uchodzi za oznakę sympatii może być tutaj odbierane zupełnie inaczej i odwrotnie. Nie ukrywam, że jest to często frustrujące, tym bardziej, że pod tym względem zawsze będę musiała ustąpić.

      Delete